Czego Toskania nauczyła mnie o Winie.

Włosi nie robią dyskretnie kręgów kieliszkiem na stole, aby przyśpieszyć czas oksydacji wina. Nie obchodzi ich także jak ono spływa po jego ściankach. Nie wąchają, nie płuczą nim ust, aby zalało ich wszystkie kubki smakowe. Wino włosi po prostu piją. I nie ma w tym żadnej większej filozofii prócz tej, która zakłada, że należy pić je w miłym towarzystwie.

Krzewy winne w Toscanii. fot. K.Panfil

Uwielbiam Włochy o każdej porze roku. Nie wiem, czy nie jest to stwierdzenie nad wyraz, bo jeszcze całego buta nie zwiedziłam. Od lat jednak buszuję w górnej części cholewy i muszę przyznać, że włoskie nastawienie do życia bardzo mi odpowiada.
Legendarne dolce vita jest zauważalne w Toskanii także poza sezonem. Przed 13:00 w toskańskich urokliwych miasteczkach próżno szukać miejsca do zaparkowania samochodu a restauracje pękają w szwach (chociaż turystów spoza Włoch praktycznie tu nie ma). Mimo deszczu i szarówki wszyscy są zadowoleni z życia. Rozmowy przy stole toczą się przez kolejne dania aż do późnego wieczora. Wino natomiast leje się strumieniami.
I nic w tym dziwnego, bo Toskania słynie z wina. Nie trzeba być ekspertem w tej dziedzinie, aby wiedzieć, że to z tego regionu pochodzą te najbardziej doceniane na świecie szczepy. I nie trzeba być znawcą, aby cieszyć się tutaj smakiem dobrego Chianti.
Sama jestem zwolennikiem stwierdzenia: Nich każdy pije co mu smakuje. Amen. Daleka jestem również od pouczania w zakresie enoturystyki. Ponieważ jednak podróże kształcą, niech ten krótki artykuł będzie moim wkładem w szerzenie dobrego słowa o dwóch winach, którymi przyszło mi raczyć się podczas tego pobytu w Toskanii: Chianti Classico i Vino Nobile di Montepulciano.


Porozmawiajmy o Chianti.


Jeśli myślisz, że Chianti jest ci znane, bo jest go pełno na półkach w monopolowym to najprawdopodobniej jesteś w błędzie. Otóż region ten broni swojego produktu znacznie bardziej niż Szwajcarski Emental sera Ementaler. Oryginalne Chianti składa się gównie ze szczepu sangiovense (jego zawartość w winie powinna wynosić co najmniej 75%). Szczepy towarzyszące to zazwyczaj canaiolo (i to najwyżej 10%) lub cabernet sauvignon czy merlot (łącznie nie mogą stanowić więcej niż 10% zawartości Chianti). Dodatkowo warto wspomnieć o oznaczeniu DOCG – Denominazione di Origine Controllata e Garantita. Jest to najbardziej restrykcyjna kategoria z kontrolowaną recepturą. Posiadają ją zaledwie 42 wina m.in. Chianti Classico i Vino Nobile di Montepulciano – o którym będę jeszcze pisać. [1]

Typowy krajobraz toskańskich miasteczek: kamienne domki, w ogrodach drzewa oliwne w oddali pola winorośli. fot. K. Panfil


Chianti Classico opatrzone znakiem gallo nero (czarnego koguta na białym tle) pochodzi wyłącznie z rejonu Chianti a dokładniej z obszaru pomiędzy trzema miastami Radda in Chianti, Gaiole in Chianti oraz Castellina in Chianti. Choć obszar produkcji został rozszerzony w ostatnich latach między innymi o Florencję, Siennę, a nawet Montepulciano.
Skupmy się jednak na historycznym trójkącie a ścisłej miejscowościach opatrzonym dopiskiem Chianti. A zwłaszcza na jednej z nich, która skradło moje serce tej deszczowej jesieni.
Castelina in Chianti to małe miasteczko jakich wiele na toskańskim szlaku. Słynie gównie z tego, że zahacza o historyczny region Chianti bogaty w tradycje winiarskie. Miasteczko jest malownicze i poza sezonem nie ma tu wielu turystów. Mnie przyciąga jednak Taverna Squarcialupi przy Via Ferruccio 26. Oraz wino z ich piwnicy. I teraz całkiem poważnie: kto nie jadł wołowiny z truflami w towarzystwie Chianti Classico ze Squarcialupi ten nie żył naprawdę.
Restauracja ta jest jedną z najwyżej ocenianych w regionie w serwisie Trip Advisor. Jednocześnie nie jest miejscem, w którym prym wiodą wygórowane ceny, małe porcje i nieznośna sztywna atmosfera. Klimat restauracji jest nie do opisania. Przytulnie i nastrojowo. Dania natomiast to udany romans najwyższej jakości składników, tradycyjnych regionalnych przepisów i ludzkiego geniuszu kulinarnego. W tym oto trio rodzi się nie tylko najlepsza wołowina, jaką jadłam, ale również pierożki z ricotty z purée dyniowym i truflami.
Powróćmy jednak do win, które Squarcialupi (dziś już nie tylko winnica, ale również wspomniana restauracja oraz hotel) produkuje od lat 90. 

W Taverna Squarcialupi możecie spróbować kilku rodzajów Chianti. Ja pozostanę przy dwóch, których miałam okazję spróbować. Pierwsze z czerwoną etykietą zawiera 95% szczepu Sangiovese; i 5% szczepu Colorino. Drugie z czarną etykietą i dopiskiem Riserva to 90% Sangiovese ; Cabernet Sauvignon stanowi 5%; Merlot 5%.
Różnica między winami w mojej opinii jest subtelna. Jednakże ja nie jestem koneserem.
Pierwsze ma większą kwasowość zapewne z uwagi na dominujące proporcje szczepu Sangiovese; intensywną rubinową barwę. Wyczujemy tutaj nuty czerwonych owoców, zwłaszcza wiśni. W drugim Chianti Classico Riserva zaś nuty jagód i przypraw, takich jak lukrecja i czarny pieprz. I to może dlatego bardziej przypadło mi do gustu. Na koniec dodam jeszcze, że całkowita produkcja wina Chianti Classico  Squarcialupi Riserva to tylko 20 tysięcy butelek rocznie. [2] To także wpływa na jego unikatowość.

Castelina in Chianti, kościół San Salvatore. fot. K. Panfil


Montepulciano to nie to Montepulciano


Na pewno słyszeliście o winach ze szczepu Montepulciano. To jednak nie nim będę poświęcać tę część artykułu. Szczep ten uprawia się głównie w Abruzji a komponowane z niego wina nie mają nic wspólnego z Vino Nobile di Montepulciano DOCG, które swoją nazwę zawdzięcza pochodzeniu z okolic tego malowniczego toskańskiego miasteczka w południowej części doliny rzeki Chiana, w prowincji Siena. [3]
Vino Nobile di Montepulciano powstaje z 80% sangiovese. Resztę kompozycji stanowią inne szczepy takie jak caberne savignion, merlot, ale częściej canaiolo i mammolo. Na pierwszy rzut oka dość podobne w kompozycji do Chianti, Vino Nobile di Montepulciano leżakuje jednak znacznie dłużej. Nie 12 miesięcy jak w przypadku Chianti, ale ok. 2 lata. Jeśli ma mieć status riserva to nawet 3 lata. [4]
Vino Nobile di Montepulciano to flagowy suwenir każdego turysty. Po przekroczeniu bram miasteczka na każdym kroku znajdziemy sklepik, stoisko lub restaurację, która wabi szyldem z tym napisem. Samo miasteczko tętni życiem również jesiennymi, deszczowymi wieczorami. Wąskie, kamienne uliczki odbijają w kałużach światła tawern, w których tłoczą się głównie Włosi. Do wielu z nich trzeba mieć rezerwację. Zwłaszcza w sobotę.

Wnętrze sklepu z winami w Piensie, fot. K.Panfil
Sklep z winami w Montalcino, fot. K. Panfil

Jednak bez rezerwacji możecie napić się wina i skorzystać z setów degustacyjnych w każdym barze. Ja polecam z całego serca Due Punto Zero (Via di Gracciano Nel Corso,39 Montepulciano , Centro Storico). Czyli baru gdzie o winach z pasją opowiada Davide Falciani.
Set degustacyjny w Due Punto Zero składa się z trzech win i przekąsek złożonych z 3 różnych odmian sera Pecorino Romano podawanego z miodem. Może cała ta historia o degustacji brzmi dość snobistycznie jednak tutaj „to tak się robi” Najnormalniejsza w świecie rzeczą jest wejść do kanapy i spróbować kilku win po uprzedniej rekomendacji, a potem długa i pasjonująca rozmowa na temat własnych wrażeń. Włosi uwielbiają opowiadać o winie. Chętnie słuchają co ty masz w tym względzie do powiedzenia. To wszystko sprawia, że przyjemnie i zdecydowanie zbyt szybko upływają tu wieczory. Ze wszystkich rekomendacji Davida przypadło zarówno mi, jak i mojemu mężowi jedno wino (serwowane przez Dawida w secie jako 2) Wino Nobile di Montepulciano DOCG La Spinosa 2015 małego lokalnego producenta Il Molinacio w zasadzie agroturystyki z winnicą). Wino to dojrzewa przez 15 miesięcy w beczkach z francuskiego dębu Allier a potem przez pół roku leżakuje w piwniczce zanim zostanie udostępnione do sprzedaży.
Nos wyczuwa wyraźne zapachy czarnych wiśni, które później przechodzą w nuty kawy i białego pieprzu. [5]
Wino Nobile di Montepulciano w przeciwieństwie do Chianti (które należy spożyć przeciągu 2-3 lat) można w domowej piwniczce przechowywać latami. Czas wyzwala w nim charakter. Jest to także zdecydowanie dobry zakup dla kolekcjonerów. [6]

Montepulciano nocą, fot. K.Panfil
Due Punto Zero bar winny w Montepulciano. fot. K.Panfil
Moje pamiątkowe zdjęcie z Davide Falciani. fot. M.Panfil


Słowem podsumowania


Listopad to nie najlepszy czas, by odwiedzać Toskanię, jeśli oczekuje się od niej pięknych widoków i ładnej pogody. Mimo wszystko urzeka klimatem małych, romantycznych miasteczek, uśmiechem ludzi i nadzwyczajną kuchnią, której zawsze towarzyszy wino. Rozgrzewa w chłodny listopadowy wieczór i jest nieodzownym elementem pasjonujących rozmów.
W mojej skromnej przeszłości zawodowej zdarzało mi się organizować degustacje wina dla jednej z poznańskich restauracji. W ramach tych eventów poznawałam nie tylko pasjonatów, sommelierów, ale również producentów i dystrybutorów wina. Wszyscy chętni, by edukować Polaków o tym, jak należy wino wybrać,  na co zwracać uwagę, jakie smaki wyczuwać. Cała ta otoczka wokół szkoły wina w Polsce zawsze zdawała mi się nieco nad wyraz Na winie należy się znać gdy wychodzi się na kolację z szefem do restauracji. Gdy kupuje się wino na prezent. To taka jedna ze współczesnych zasada savoir vivre’u. To jednak tylko wycinek moich doświadczeń i nie musi mieć nic wspólnego z rzeczywistością. Niemniej jednak na pewno wpłynął na to, że zdecydowałam się napisać o swoich wrażeniach.
W Toskanii jeśli chodzi o wino zaznacie więcej luzu. Nie zawsze o winie da się opowiedzieć w kilku zdaniach. Dlatego tak często sprzedawcy proponują tu porcje degustacyjne. Chętnie słuchają co masz do powiedzenia. „Smakuje ci? Nie smakuje? Nie wyczuwasz nut porzeczki? Ok to powiedz mi co wyczuwasz?”
Nikt nie traktuje cię tutaj z góry, choć jesteś laikiem. Twoja opinia jest ważna i znacząca.
Zatem Toskanio marketing winny regionu robisz jak należy. Zostałam kupiona. Na pewno tu wrócę.

Montalcino, fot. K.Panfil
San Gimignano, czyli ” Średniowieczny Manhattan. fot. K.Panfil
Piazza del Campo, Sienna. fot. K.Panfil
Museo dell’Opera Metropolitana, Sienna, fot. K.Panfil

[1] http://enoturystyka.org.pl/rejony/regiony-winiarskie-wloch/

[2] http://www.lacastellina.it/

[3] http://enoturystyka.org.pl/rejony/regiony-winiarskie-wloch/

[4] http://o-winie.pl/co-wiedziec/kraje-i-regiony/wlochy/wlochy-srodkowe/

[5] http://www.ilmolinaccio.com/

[6] http://www.squarcialupirelaxinchianti.com/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *